W czasie mojego trzytygodniowego stażu w Cape Coast, na który pojechałem jako laureat programu Adamed Smart UP, pracowałem w szpitalu funkcjonującym w pełnych ograniczeń realiach kraju trzeciego świata. Te realia wielokrotnie mnie zaskakiwały. Do moich kompetencji na trzech oddziałach, na których pracowałem (SOR, chirurgia ogólna, ginekologia), zaliczała się pomoc pielęgniarkom w opiece nad pacjentem, obserwowanie pracy tamtejszych lekarzy, uczestniczenie wraz z ghańskimi studentami w zajęciach klinicznych czy też obserwowanie operacji, a nawet asystowanie chirurgom w ich przeprowadzaniu. Tak więc widziałem, jak wybitni profesjonaliści, ghańscy lekarze, robią coś z niczego, świadcząc bardzo dobre usługi medyczne mimo licznych braków w zapleczu. Jako stażysta miałem wstęp na blok operacyjny i byłem świadkiem kilkunastu operacji. Przy jednej z nich moim zadaniem było wyciąganie przeciętego w wyniku wypadku języka pacjenta na zewnątrz jamy ustnej, by chirurg szczękowo-twarzowy mógł go szyć. W trakcie zajęć klinicznych z zakresu chirurgii ogólnej poznałem wiele zagadnień związanych z badaniem i diagnozowaniem schorzeń takich jak przepuklina, zapalenie wyrostka czy zapalenie otrzewnej. Umożliwiono mi też samodzielne wykonanie części niektórych badań. Doktorzy wykazywani się w nauczaniu wielkim profesjonalizmem. Brałem też udział  programie pomocy chorym na trąd. Polegał on na odwiedzaniu podmiejskich wiosek, gdzie mieszkali chorzy i opatrywanie ich ran. Po godzinach uczestniczyłem w zajęciach z dziećmi, podczas których, łącząc przyjemne z jeszcze przyjemniejszym, uczyłem je czytać lub sam czytałem im książki, a później wspólnie graliśmy w piłkę. Ten krótki staż w Ghanie wystarczył, by uświadomić przyszłemu lekarzowi, „obruni” [obcemu] z Polski, jak wiele można zrobić, mając do dyspozycji naprawdę niewiele, by nabrał on pokory i wrócił do ojczyzny, doceniając możliwości jakie ona mu daje, zdeterminowany, by ich nie zmarnować.

 

Mateusz Wawrzeńczyk
absolwent

 

6.10.2017 Garść wrażeń absolwenta ze stażu w Ghanie