Szkolny Klub Turystyczno-Krajoznawczy „AUTSAJDER”

„Dlaczego Autsajder? I właściwie czemu nie Outsider?

To nie tylko nazwa, to powołanie.

To styl życia, którego raz zasmakowawszy nie chce się zmienić.

Nie wyizolowany, pominięty outsider, a właśnie Autsajder przez duże A – świadomy swoich możliwości i celów. Człowiek, który świadomie wybiera życie obok szarej masy– oto kim jest Autsajder”

Szkolny Klub Turystyczno – Krajoznawczy został utworzony w 2006r  w VI Liceum  Ogólnokształcącym im. Juliusza Słowackiego w Kielcach.

Od 2015 r. rozpoczęła działalność sekcja Klubu w Liceum Ogólnokształcącym  w Zespole Szkół Sióstr Nazaretanek.

Członkowie klubu to uczniowie klas 1-3, którzy:

  • kochają wędrowanie po świętokrzyskich szlakach i podróże w dalekie zakątki świata;
  • wypoczywają aktywnie: biegi, wspinaczka, kolarstwo, kajakarstwo;
  • dbają nie tylko o swoją kondycję fizyczną ale i psychiczną – obcowanie z przyrodą jest najlepszym lekarstwem na stres;
  • popularyzują uprawianie turystyki krajoznawczej wśród młodzieży;
  • poznają region świętokrzyski i inne pasma górskie w Polsce;
  • poszerzają wiedzę z zakresu geografii, historii, biologii;
  • znają podstawowe zasady terenoznawstwa;
  • potrafią współpracować w grupie opierając się na wzajemnej pomocy, trosce i przyjaźni;
  • potrafią radzić sobie w sytuacjach niestandardowych;
  • są wytrwali w dążeniu do celu;

ROK SZKOLNY 2017/2018

AKTUALNOŚCI

11.11.2017 – Rajd organizowany przez Polskie Towarzystwo Geograficzne

Rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości Szkolny Klub Turystyczno – Krajoznawczy „Autsajder” upamiętnił, jak na prawdziwych wędrowców przystało, kolejnym rajdem. Tym razem był on poświęcony Sylwestrowi Kowalczewskiemu – geografowi, pedagogowi, autorowi przewodników i krajoznawcy związanemu z regionem świętokrzyskim, którego postać przybliżyli nam członkowie Polskiego Towarzystwa Geograficznego. To właśnie im zawdzięczaliśmy zorganizowanie rajdu, podczas którego zdobyliśmy wiedzę nie tylko geograficzną. Wyprawa rozpoczęła się bowiem na Karczówce, gdzie usłyszeliśmy historię klasztoru i kilka legend związanych z takimi charakterystycznymi obiektami kompleksu klasztornego jak wykuta w ołowiu figura św. Barbary czy, pomijana zwykle przez turystów, zbiorowa mogiła powstańców styczniowych znajdująca się po północnej stronie muru. Patriotycznym akcentem było wspólne zdjęcie uczestników rajdu z biało – czerwonymi chorągiewkami uniesionymi nad głową. Spod klasztoru ruszyliśmy górniczym szlakiem w kierunku Bruszni, gdzie zatrzymaliśmy się pod krzyżem także upamiętniającym powstanie 1863 roku. Szlak ten wiódł nas przez malownicze lasy i wzniesienia, a po drodze mijaliśmy wyrobiska i szyby – symbole dawnej świetności górnictwa w naszym regionie. Ostatni wysiłek stanowiło sforsowanie góry Patrol – niewysokiej, ale bardzo stromej i wymagającej. Trudy wspinaczki wynagrodził nam jednak wspólny śpiew przy wesoło trzaskającym ognisku, co stanowiło miłe zakończenie naszej wyprawy.

21.10.2017 – Rajd Miedzianka-Chęciny

Szkolny Klub Turystyczno – Krajoznawczy „Autsajder” ruszył na drugą już w tym roku szkolnym wyprawę. Tym razem żółty szlak zaprowadził nas malowniczymi leśnymi ścieżkami od Wiernej Rzeki przez Górę Miedziankę aż pod sam zamek w Chęcinach. Pokonanie 18 – kilometrowej trasy zajęło nam około sześciu godzin, co, zważywszy ilość postojów przeznaczonych na podziwianie malowniczej jesiennej scenerii, jest czasem całkiem niezłym. Ponadto przez całą drogę towarzyszyło nam słońce i, jak zawsze, doskonałe humory, utrzymujące się nawet wtedy, gdy pokonywaliśmy kolejne strome wzniesienie. Takich wzniesień wprawdzie było niewiele – szlak wiódł głównie przez łagodnie pagórkowaty teren – ale sforsowanie każdego z nich stanowiło dodatkową atrakcję i okazję, by odnaleźć w sobie pokłady sił. Wkrótce zresztą okazywało się, że wysiłek warty był podjęcia, bo z góry rozciągały się wspaniałe widoki na okolicę – na lasy, pola, a z niektórych punktów także na zamek w Chęcinach. Do jego podnóży dotarliśmy jednak dopiero około godziny 16, zmęczeni, ale dumni i szczęśliwi, gotowi na kolejne przygody, jakie czekają nas w tym sezonie.

30.09.2017 – Rajd Integracyjny: Gra miejska

W tym roku szkolnym pierwszy rajd odbył się w sobotni dzień a celem było zachęcenie pierwszoklasistów do wstąpienia w szeregi „Autsajdera”. Jak się później okazało ten plan się powiódł – punktualnie o 9:00 przed budynkiem naszej szkoły stawili się licznie żądni przygód przedstawiciele klas pierwszych, by wyruszyć na wspólną wędrówkę. Tym razem miała ona nietypową formą – była to gra terenowa połączona z biegiem na orientację przygotowanym przez przedstawiciela naszego klubu turystycznego z liceum im. Św. Jadwigi. Zgodnie z zasadami podzieliliśmy się na kilka zespołów i ruszyliśmy w kierunku Kadzielni, gdzie czekało na nas pierwsze zadanie. Na słupku znaleźliśmy przywiązaną tajemniczą kopertę z pytaniem w środku: W którym roku na Kadzielni ustawiono tablice z Dekalogiem? Pytanie to z pozoru tylko wydawało się trudne, bo nieopodal znajdowała się tablica informacyjna. Pozostałe zadania na naszej trasie dotyczyły różnych punktów w mieście i okolicy, a poprawne rozwiązanie wszystkich zagadek poczytaliśmy sobie za punkt honoru. Dodatkowo do szybszego marszu mobilizował nas duch współzawodnictwa obecny wśród członków poszczególnych zespołów przez całą drogę od Kadzielni przez Karczówkę, Brusznię, aż po rezerwat na Ślichowicach.

Do zakończenia rajdu nowi członkowie klubu byli już „swoi”. Cieszymy się więc z ich przybycia i mamy nadzieję widywać się z nimi odtąd na wszystkich następnych rajdach w bliższej i dalszej przyszłości!

 


2016/2017

To relacja z naszego ostatniego wypadu w Pieniny.

Po kilku krótkich spacerach po Ziemi Świętokrzyskiej, Autsajder wybrał się na górską wyprawę. W dniach 25 – 26 marca 2017 roku uczniowie naszej szkoły i VI Liceum Ogólnokształcącego im. Juliusza Słowackiego należący do Szkolnego Klubu Turystyczno – Krajoznawczego Autsajder wraz z panią profesor Agatą Górniak i zaprzyjaźnionymi miłośnikami pieszych wędrówek odbyli rajd po Pieninach.

Wyjazd rozpoczął się o jakże drakońskiej 5.57 w sobotę, po całym tygodniu nauki! Jednak tylko nieliczni spali w pociągu. W ruch poszły karty i niepostrzeżenie znaleźliśmy się w Krakowie. Mieliśmy tam godzinę na śniadanie i rozbudzającą kawę, a potem dalej w drogę, tym razem busem do Jaworek. Wędrówkę rozpoczęliśmy od wąwozu Homole, zdobyliśmy najwyższy szczyt Pienin – Wysoką. Na górze brawami powitaliśmy dzielnych wędrowców – rodzinę z dwiema kilkuletnimi córeczkami. Dziewczynki były bardzo zmęczone, ale wyraźnie ucieszone powitaniem. W trakcie dalszej wędrówki (z całym dobytkiem na plecach) szczytami na Orlicę podziwialiśmy widoki, cieszyliśmy się słońcem, podziwialiśmy pierwsze wiosenne kwiaty, osłanialiśmy się od wiatru i rzucaliśmy śniegiem. Wydawać się mogło, że wszystkie pory roku tak pokochały góry, że postanowiły pozostać tam na stałe i egzystują obok siebie.

Wieczorem posililiśmy się w szczawnickiej karczmie. Wyczerpani, mieliśmy nadzieję, że miejsce naszego noclegu jest już nieopodal. Okazało się jednak, iż znajduje się na samej górze stromego wzniesienia, tam, gdzie nawet droga się kończy. Jednak warto było się wspinać – spodziewaliśmy się warunków schroniskowych a zastaliśmy luksusowe pokoje.

Niedzielna pobudka nastąpiła o 7 rano już letniego czasu! Śniadanie jedliśmy w pośpiechu, na busa się spóźniliśmy, ale i on nie przyjechał o czasie (właściwie to jeszcze sporo na niego czekaliśmy). Dotarliśmy jednak do Krościenka, skąd ruszyliśmy na Sokolicę. Ze szczytu rozciągał się przepiękny widok na przełom Dunajca, a zdjęcia ze słynną sosną o secesyjnych kształtach wyszły idealnie. Wspinaliśmy się następnie na kolejne mniejsze szczyty i pośród drzew odkrywaliśmy coraz to piękniejsze widoki na rzekę i nasz cel – Trzy Korony. Zmęczeni i pod presją czasu wstąpiliśmy do ruin Zamku Pienińskiego, a potem już prosto na szczyt. Znowu nastała chwila na kontemplację widoków. Okazało się, że czas jednak nie goni nas tak szybko, jak nam się wydawało, więc zatrzymaliśmy się na skąpanej w słońcu polance, gdzie pokrzepiliśmy się ostatnimi zapasami smakołyków.

Tak wyglądało pożegnanie z Pieninami. W Krościenku nad Dunajcem wsiedliśmy znowu do busa i ruszyliśmy w drogę powrotną do Kielc – z przesiadką na pociąg w Krakowie. I znowu nikt się nie nudził. Na dworcu w stolicy naszego województwa byliśmy około 21.00. A następnego dnia do szkoły… Jednak nikt nie miał wątpliwości – było warto! Jak na wszystkich rajdach Autsajdera, na tym także panowała świetna, przyjazna atmosfera. Trud wędrowania górskimi szlakami w pięknych okolicznościach przyrody i zmiennej aurze zacieśnia więzi miedzy uczestnikami i umacnia przyjaźnie, dlatego warto wyruszyć z Autsajderem!

Asia Urbańczyk kl. I A

Więcej zdjęć w galerii